poniedziałek, 15 września 2014

B(l)oginie Poznań - Relacja


Jedno z moich największych marzeń spełniło się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. 
Nie wierzyłam w to, że mogę się znaleźć na takim wydarzeniu jak spotkanie Blogerek w tym samym dniu, czasie, a w trzech różnych miastach Warszawa - Poznań - Gdańsk.



 Swoją drogą Poznań wspaniałe miejsce, bardzo przyjazne, sporo zieleni (gdzie nie gdzie parki, w których można usiąść na chwilę i złapać oddech), chodniki nawet przyjazne wysokim obcasom ;)

Na spotkanie Blogiń pojechałam pociągiem, równie miłe doświadczenie, ponieważ akurat przejazd umiliły mi te bardziej nowoczesne, zautomatyzowane środki lokomocji, a i Stacje PKP wyremontowane, piękne i pachnące, ostatni raz jechałam jakieś 
5 lat temu, stąd moje zaskoczenie. ;)

czwartek, 11 września 2014

Jejku!!!



To najczystsza prawda, że sobota tuż tuż... Im bliżej tym emocje sięgają zenitu ;)
Otrzymałam dziś maila jeszcze bardziej zagłębiającego w wydarzenia jakie będą nam towarzyszyć na Spotkaniu B(l)oginie i szczerze?! Zachwycona jestem!! A ciekawość mnie taka zżera...

Mini relacja z Pikniku Wieprzowiny w Gołaszynie

Minioną sobotę spędzaliśmy czas na świeżym powietrzu, w promieniach upalnego, momentami parzącego słońca, przy ludowej muzyce na Pikniku w Gołaszynie koło Bojanowa. Wydarzenie to miało podkreślić walory smakowe oraz zdrowotne jakie przynosi spożywanie wieprzowiny. 

Przypuszczam, że ogólny cel został osiągnięty, ponieważ wszyscy Ci, co nie gustują w mięso, a które zostało przyrządzone przez Panie z Leszczyńskich Kół Gospodyń Wiejskich na 1000 różnych receptur i w tak rewelacyjny sposób, że nie szło przejść obojętnie, dlatego mogli ulec pokusie nawet największy zatwardzialcy. 

poniedziałek, 8 września 2014

Rozpiera mnie ;)

Zawsze tak jest, że kiedy wypełnia mnie wena do szycia, wyparowuje twórczość do pisania. 
Stąd ostatnio troszkę mniej mnie tutaj, a więcej szyję. Mam ostatnio tyle pomysłów, że aż boję się, że totalnie zaniedbam bloga, a bardzo bym tego nie chciała, choć mam rozwiązanie na brak czasu ;) Doba powinna mieć 48h wyrobiłabym się wtedy ze wszystkim :P


niedziela, 7 września 2014

Z każdym dniem mądrzejszy ;)

Syn skończył rok i 3 miesiące... Ni to dużo, ni to mało, ale fajne w tym wszystkim jest to, że już sporo kontaktuje, potrafi się porozumiewać, bądź zaczyna pokazywać i wymagać spełniania jego oczekiwań, NATYCHMIAST!!
Nie za chwileczkę, nie za momencik, tylko teraz, natychmiast, NOW!

Za wiele nie mówi, ba! Nawet można rzec, że jakby chwilowo się uwstecznił. Twierdzę tak, ponieważ jak wcześniej potrafił przez naśladowanie dźwięków odróżnić koguta od kury tak teraz na kurę, koguta, kota, ptaki woła "ko ko ko" w tej samej intonacji i tempie wymawiania...

Rozwija swoje umiejętności ruchowe natomiast wspinanie, rozciąganie (głowa między stopy w pozycji stojącej), łączy klucz z kłódką, maluje kredkami na kawałku papieru...

Im młodszy tym szybciej przyswaja, tak!
Prawda, ale w większości te rzeczy, których nie powinien. W zastraszającym tempie nauczył się wrzeszczeć, piszczeć, rzucać zabawkami, histeryzować, płakać, gdy się przewróci, bądź po porostu robić na przekór od innych dzieci, ale żeby tak powtórzyć, że krówka robi "Muuu.." to pomimo wałkowania od miesiąca, nie ogarnia tematu...
Taka walka z wiatrakami, bądź przysłowiowe rzucanie grochem o ścianę...

Oczywiście głuchy na mój i męża głos, totalnie nie reaguje na słowo "NIE WOLNO!" Syn wcale, wolno nie psoci, tylko szybko! Jak coś przeskrobie, bądź zabierze, ucieka z prędkością strusia pędziwiatra.. Czasami ciężko go dogonić, gdy jest na dworze.

poniedziałek, 1 września 2014

Dzień Wiatraka

Dawno nie było tak kolorowo, tak kreatywnie oraz tak hucznie ;) Oprócz prezentacji folkowych zespołów, pokazu malarstwa, zabaw dla dzieci, możliwości zasmakowania swoich sił w garncarstwie, dobrego jedzenia, pojawiło się również wielu twórców rękodzieła, które oglądałam z zapartym tchem. Lubię naprawdę inspirować się innymi artystami, naturalny motor do działania.
Główną gwiazdą wieczoru był  Zespół Lombard!!

Wśród wystawców byłam i ja między innymi prezentując efekt fajnego przebłysku mojego męża ;)
Pomysłowość na kilka godzin przed wystawą przyprawiła mnie o szybsze bicie serca ;)

Nie zwapniałeś?! To się baw póki możesz ;)

Tak, zrywam się ni z gruszki ni z pietruszki, bo słuchy mnie doszły, że pierwszy raz w życiu dodatkowy dzień do świętowania mam ;) Co prawda późno się wgryzam w temat, ale jak to mówią lepiej późno niż wcale ;)

Mam na usprawiedliwienie tylko tyle, że wychodne z mężem mieliśmy ;)
Ostatni weekend wakacji świętowaliśmy, dlatego też ciężko było się zebrać do kupy. Rzecz była do przewidzenia, gdy przez blisko dwa lata kumulowane pokłady energii przez okres ciąży oraz rocznego macierzyństwa w końcu znalazły swój upust, a raczej eksplodowały, do tego stopnia, że mózg z prędkością światła sobie o wielu partiach nadzorowanego ciała przypomniał...