Środa 01.10.14 Pierwszy dzień aerobiku. Rydzyna Fitness Planet
Prowadzi Pani Magda, wszystkie zapierdzielamy jak małe samochodziki, ćwiczenia w takim tempie, że ciężko złapać oddech, a gdzie jeszcze myśleć o napięciu mięśni i ściągnięciu łopatek.
Na całej długości sali lustro, widzę siebie w odbiciu...
Porażka!
Nogi jakieś koślawe, powykrzywiane, całkiem odbiegają od pięknie wyrzeźbionego ciała trenerki, grymas na gębie, nie wspomnę, że twarz purpurowa, pot cieknie dosłownie wszędzie!! Szczerze zmęczenie powoduje, że bardziej mokra koszulka nie robi już na tobie wrażenia, wręcz w dupie masz to, patrzysz tylko z nadzieją, że czas leci znacznie szybciej niż w rzeczywistości...
Jakie złudne prawda?! Wskazówka jakby stoi w miejscu, a ty puchniesz, konasz, w pewnym momencie nienawidzisz prowadzącej, a za chwilę siebie!! Po cholerę tu jesteś wylewasz te siódme poty?! Przecież miało być miło, lekko i przyjemnie... No niestety nie jest!! Cholera nie jest!!
Mija pierwsze pół godziny i... Jest coraz lepiej... Oddech wyrównany, ćwiczenia już nie wydają się takie ciężkie... Ej!! chyba nie jest tak źle?!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marzenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marzenia. Pokaż wszystkie posty
piątek, 3 października 2014
niedziela, 3 sierpnia 2014
Yeeeaaah!!! BLOGinie Poznań!!!
Co za euforia,
co za radość,
nie macie pojęcia jakie to niebezpieczne otrzymać taką wiadomość, o takiej treści, o takiej porze!!!
wtorek, 22 lipca 2014
Póki jesteś dzieckiem synku, będziemy się starać, aby Twoja radość biła nas po oczach ;)
Jak ciężkie jest życie każdy o tym ma świadomość w większym, bądź mniejszym stopniu, dlatego zanim nasze dziecko tego trudu doświadczy, chciałabym, aby miał na tyle ile jest to możliwe wspaniałe i szczęśliwe dzieciństwo.
Chyba nie znajdzie się ani jedna osoba spełniona do granic możliwości, która zatrzyma się choć na chwilę, aby cieszyć się tym co posiada nie myśląc o tym co jeszcze mogła by mieć.
Wiemy również to, że fortuna się kołem toczy i tak naprawdę pieniądze mają najmniejsze znaczenie o czym pisałam TUTAJ w porównaniu do miłości oraz rodziny.
Chyba nie znajdzie się ani jedna osoba spełniona do granic możliwości, która zatrzyma się choć na chwilę, aby cieszyć się tym co posiada nie myśląc o tym co jeszcze mogła by mieć.
Wiemy również to, że fortuna się kołem toczy i tak naprawdę pieniądze mają najmniejsze znaczenie o czym pisałam TUTAJ w porównaniu do miłości oraz rodziny.
poniedziałek, 30 czerwca 2014
Marzenia...
Z perspektywy czasu zauważyłam pewną zależność...
Im człowiek jest starszy i ma większe pole manewru tym gorzej jest mu spełniać swoje marzenia, dzieje się tak, ponieważ pojawia się więcej ograniczeń, które hamują możliwość ich realizacji.
Będąc dzieckiem miałam wiele marzeń, które trzymałam w głębi duszy, niektóre z nich wypowiedziałam na głos i te które pragnęłam w wieku około 10 lat, a kolejne w wieku 14-16 lat, spełniły się, pytanie tylko czy były zbyt mało lotne, aby była szansa na ich nie spełnienia, czy po prostu wszystkie marzenia za dziecka się spełniają?
Kiedy miałam 9 lat chodziłam do szkoły jak każdy w tym wieku, moja mama zawsze chciała, abym się bardzo dobrze uczyła i byłoby to możliwe, gdyby nie moje lenistwo i wstręt do książek.
Dlatego za każdym razem kiedy dostawałam złą ocenę bałam się o niej wspomnieć rodzicom, ponieważ dostawałam szlaban np. brak możliwości wychodzenia na podwórko oraz kilkugodzinną randkę z książkami danego przedmiotu owej złej oceny, plus oczywiście monolog rodziców na temat poziomu mojej nauki.
Pamiętam ten dzień kiedy dostałam złą ocenę i musiałam o niej poinformować rodziców, bo chciał nie chciał zbliżał się dzień wywiadówki, na które moja mama regularnie chodziła, więc nic by jej nie umknęło. Kombinowałam strasznie jakby tu powiedzieć, jak podejść mamę, aby spłynęło po niej jak po kaczce i wtedy stał się ten dziecięcy cud ;)
Do szkoły jeździłam autobusem, tego dnia jechał z nami kominiarz, widząc go, mocno ścisnęłam przesądnie guzik i jeszcze mocniej w myślach powiedziałam: "Drogi kominiarzu, spraw, żeby moja mama była tak zapracowana, ale tak zapracowana, żeby jak powiem jej o jedynce, żeby nawet nie zareagowała" :D :D Śmieję się jak sobie o tym przypomnę ;D
Słuchajcie podziałało, kiedy weszłam na podwórko, patrzę, a mama okna myje ;D Odważnie powiedziałam, co mi się przytrafiło złego w szkole, a ona powiedziała: "No trudno, poprawisz" Myślałam, że zemdleję :D Wtedy uwierzyłam w moc kominiarza, niestety już nigdy więcej nie był taki hojny w innych życiowych przypadkach :P
Całe dzieciństwo powtarzałam mamie, że w wieku 18 lat zrobię sobie prawo jazdy, czułam tą miłość do pojazdów, w sumie do ich prowadzenia, bo do blachary to mi daleko :P
Dla mnie samochód to zwykły środek lokomocji, byle by był czerwony :P
Typowe podejście i punkt widzenia kobiety :P Nie mieszać z kobiecym typem jego prowadzenia, bo akurat mam męski styl władania autem :P ( i wcale się nie chwale, po prostu nie prowadzę jak przysłowiowa baba za kierownicą :P)
Czerwonego jeszcze się nie dorobiłam, niestety, ale wszystko przede mną ;)
Miałam lekki poślizg, gdyż osiągnęłam cel w wieku 20 lat, zdałam egzamin na prawo jazdy i kupiłam sobie za zarobione pieniądze w Irlandii samochód Renault Clio z '92 roku, granatowy :P
Mając 10 lat niejednokrotnie widziałam przelatujące nad głową samoloty daleko bieżne.
Tylko wzdychałam, że u nas się nigdy nie przelewa i pewnie nigdy, ale to prze nigdy nie polecę samolotem nie wspominając już o pobycie za granicą.
W wieku 19 lat poleciałam pierwszy raz samolotem z lotniska w Pradze w podróż do Irlandii. Kilkakrotnie latając w tę i z powrotem, ponieważ byłam tam na dłużej i tak kursowałam między Irlandią i Polską, a później w wieku 23 lat wyjechałam do Anglii, gdzie byłam rok i trzy miesiące oraz tyle razy latałam w tę i z powrotem, ze już miałam dość latania samolotem :P
Teraz marzę, aby wybrać się z moją rodziną w cieplejsze kraje, aby spełnić marzenie mojego męża o locie samolotem oraz przy okazji spełnić nasze wspólne marzenia o podróżowaniu po ciepłych krajach i nie tylko, nie ukrywam, zawsze marzyłam o wylocie do Stanów, Tunezji, Grecji, Chorwacji, Włoch, Hiszpanii itd. a także marzę o powrocie do Anglii na dłużej, która skradła moje serce kiedy tam byłam ;) Chciałabym kiedyś mieć tyle pieniędzy, abyśmy mogli swobodnie podróżować zwiedzać Świat oraz poznawać kulturę innych krajów.
Miałam wiele głupkowatych marzeń w wieku dorastania, które częściowo się spełniły.
Spełniają się gdy bardzo się ich pragnie, bądź się szczęściu pomaga ;)
Obecnie mam tyle marzeń, że wątpliwe jest to, aby się wszystkie spełniły. Marzę o tym, aby mieć domek, bo jednak mieszkanie nie zadowala mnie w pełni, a to dlatego, że brak swojego podwórka, kawałka ziemi.
Swoją drogą ironia losu co? Mieszkać na wsi i nie mieć miejsca, gdzie można by było zrobi dziecku kącik zabaw, miejsca gdzie moglibyśmy sobie zrobić grilla, gdzie wcześniejsze lata mieliśmy już grilla po dziurki w nosie, ponieważ pojawiał się co weekendowo, a na dzień dzisiejszy mieliśmy przyjemność w tym roku spożywać go jedynie dwa razy...
Marzę, aby wyjechać gdziekolwiek na dłużej, aby moje rękodzieło rozrosło się do takiego poziomu, aby można było na nim zarabiać, aby dzieciątko nam się zdrowo chowało, aby osiągało swoje cele, było szczęśliwe, abym mogła wrócić na studia, aby być perfekcyjna w każdym calu, aby znaleźć czas na czytanie książek, by słowotok był bujniejszy i Wam się lepiej czytało i pewnie to "aby" można było sobie wymieniać w nieskończoność.... I szczerze, na większość, aby jeszcze nie znalazłam złotego środka ;(
Wszystko przede mną ;)
Im człowiek jest starszy i ma większe pole manewru tym gorzej jest mu spełniać swoje marzenia, dzieje się tak, ponieważ pojawia się więcej ograniczeń, które hamują możliwość ich realizacji.
Będąc dzieckiem miałam wiele marzeń, które trzymałam w głębi duszy, niektóre z nich wypowiedziałam na głos i te które pragnęłam w wieku około 10 lat, a kolejne w wieku 14-16 lat, spełniły się, pytanie tylko czy były zbyt mało lotne, aby była szansa na ich nie spełnienia, czy po prostu wszystkie marzenia za dziecka się spełniają?
Kiedy miałam 9 lat chodziłam do szkoły jak każdy w tym wieku, moja mama zawsze chciała, abym się bardzo dobrze uczyła i byłoby to możliwe, gdyby nie moje lenistwo i wstręt do książek.
Dlatego za każdym razem kiedy dostawałam złą ocenę bałam się o niej wspomnieć rodzicom, ponieważ dostawałam szlaban np. brak możliwości wychodzenia na podwórko oraz kilkugodzinną randkę z książkami danego przedmiotu owej złej oceny, plus oczywiście monolog rodziców na temat poziomu mojej nauki.
Pamiętam ten dzień kiedy dostałam złą ocenę i musiałam o niej poinformować rodziców, bo chciał nie chciał zbliżał się dzień wywiadówki, na które moja mama regularnie chodziła, więc nic by jej nie umknęło. Kombinowałam strasznie jakby tu powiedzieć, jak podejść mamę, aby spłynęło po niej jak po kaczce i wtedy stał się ten dziecięcy cud ;)
Do szkoły jeździłam autobusem, tego dnia jechał z nami kominiarz, widząc go, mocno ścisnęłam przesądnie guzik i jeszcze mocniej w myślach powiedziałam: "Drogi kominiarzu, spraw, żeby moja mama była tak zapracowana, ale tak zapracowana, żeby jak powiem jej o jedynce, żeby nawet nie zareagowała" :D :D Śmieję się jak sobie o tym przypomnę ;D
Słuchajcie podziałało, kiedy weszłam na podwórko, patrzę, a mama okna myje ;D Odważnie powiedziałam, co mi się przytrafiło złego w szkole, a ona powiedziała: "No trudno, poprawisz" Myślałam, że zemdleję :D Wtedy uwierzyłam w moc kominiarza, niestety już nigdy więcej nie był taki hojny w innych życiowych przypadkach :P
Całe dzieciństwo powtarzałam mamie, że w wieku 18 lat zrobię sobie prawo jazdy, czułam tą miłość do pojazdów, w sumie do ich prowadzenia, bo do blachary to mi daleko :P
Dla mnie samochód to zwykły środek lokomocji, byle by był czerwony :P
Typowe podejście i punkt widzenia kobiety :P Nie mieszać z kobiecym typem jego prowadzenia, bo akurat mam męski styl władania autem :P ( i wcale się nie chwale, po prostu nie prowadzę jak przysłowiowa baba za kierownicą :P)
Czerwonego jeszcze się nie dorobiłam, niestety, ale wszystko przede mną ;)
Miałam lekki poślizg, gdyż osiągnęłam cel w wieku 20 lat, zdałam egzamin na prawo jazdy i kupiłam sobie za zarobione pieniądze w Irlandii samochód Renault Clio z '92 roku, granatowy :P
Mając 10 lat niejednokrotnie widziałam przelatujące nad głową samoloty daleko bieżne.
Tylko wzdychałam, że u nas się nigdy nie przelewa i pewnie nigdy, ale to prze nigdy nie polecę samolotem nie wspominając już o pobycie za granicą.
W wieku 19 lat poleciałam pierwszy raz samolotem z lotniska w Pradze w podróż do Irlandii. Kilkakrotnie latając w tę i z powrotem, ponieważ byłam tam na dłużej i tak kursowałam między Irlandią i Polską, a później w wieku 23 lat wyjechałam do Anglii, gdzie byłam rok i trzy miesiące oraz tyle razy latałam w tę i z powrotem, ze już miałam dość latania samolotem :P
Teraz marzę, aby wybrać się z moją rodziną w cieplejsze kraje, aby spełnić marzenie mojego męża o locie samolotem oraz przy okazji spełnić nasze wspólne marzenia o podróżowaniu po ciepłych krajach i nie tylko, nie ukrywam, zawsze marzyłam o wylocie do Stanów, Tunezji, Grecji, Chorwacji, Włoch, Hiszpanii itd. a także marzę o powrocie do Anglii na dłużej, która skradła moje serce kiedy tam byłam ;) Chciałabym kiedyś mieć tyle pieniędzy, abyśmy mogli swobodnie podróżować zwiedzać Świat oraz poznawać kulturę innych krajów.
Miałam wiele głupkowatych marzeń w wieku dorastania, które częściowo się spełniły.
Spełniają się gdy bardzo się ich pragnie, bądź się szczęściu pomaga ;)
Obecnie mam tyle marzeń, że wątpliwe jest to, aby się wszystkie spełniły. Marzę o tym, aby mieć domek, bo jednak mieszkanie nie zadowala mnie w pełni, a to dlatego, że brak swojego podwórka, kawałka ziemi.
Swoją drogą ironia losu co? Mieszkać na wsi i nie mieć miejsca, gdzie można by było zrobi dziecku kącik zabaw, miejsca gdzie moglibyśmy sobie zrobić grilla, gdzie wcześniejsze lata mieliśmy już grilla po dziurki w nosie, ponieważ pojawiał się co weekendowo, a na dzień dzisiejszy mieliśmy przyjemność w tym roku spożywać go jedynie dwa razy...
Marzę, aby wyjechać gdziekolwiek na dłużej, aby moje rękodzieło rozrosło się do takiego poziomu, aby można było na nim zarabiać, aby dzieciątko nam się zdrowo chowało, aby osiągało swoje cele, było szczęśliwe, abym mogła wrócić na studia, aby być perfekcyjna w każdym calu, aby znaleźć czas na czytanie książek, by słowotok był bujniejszy i Wam się lepiej czytało i pewnie to "aby" można było sobie wymieniać w nieskończoność.... I szczerze, na większość, aby jeszcze nie znalazłam złotego środka ;(
Wszystko przede mną ;)
sobota, 28 czerwca 2014
Wakacje...
Marzą mi się takie super, hiper, wystrzałowe wakacje..
Pełne słońce, ale nie palące, czyste, ciepłe morze, złocisty piasek, piękna, bujna roślinność..
Ja na leżaku, sączę pyszny, lekki koktajl owocowy, obsmażam się na rumiany kolorek, bobasek gruchający radośnie, a przy tym pochłonięty budowaniem piaskowych konstrukcji nieopodal, wszyscy uśmiechnięci i radośni...
Niestety marzenia, nie do spełnienia...
Zostaje mi siedzieć, tyłkiem na trawce, bądź organizować atrakcyjne przewózki rowerem mojemu synkowi, aby codziennie nie przebywał w tym samym miejscu...
Taka szara rzeczywistość... Ot, co ;P
Pełne słońce, ale nie palące, czyste, ciepłe morze, złocisty piasek, piękna, bujna roślinność..
Ja na leżaku, sączę pyszny, lekki koktajl owocowy, obsmażam się na rumiany kolorek, bobasek gruchający radośnie, a przy tym pochłonięty budowaniem piaskowych konstrukcji nieopodal, wszyscy uśmiechnięci i radośni...
Niestety marzenia, nie do spełnienia...
Zostaje mi siedzieć, tyłkiem na trawce, bądź organizować atrakcyjne przewózki rowerem mojemu synkowi, aby codziennie nie przebywał w tym samym miejscu...
Taka szara rzeczywistość... Ot, co ;P
Subskrybuj:
Posty (Atom)
