poniedziałek, 10 marca 2014

Baaaardzooo rodzinnie ;)

Cały weekend w rodzinnej atmosferze to niesamowity, pełen miłości, radosny czas, to chwile, które chciałabym zatrzymać na dłużej. A to dlatego, że takie momenty bardzo zbliżają, nadają życiu sens a miłości czar.

Sobota

Rozpakowanie prezentu od swojego chrzestnego wzbudził okrzyki radości naszego synka. "Siam" chciał montować bardzo skrupulatnie oglądając każdy element z osobna ;)














Po południu..
Wybraliśmy się na rocznicowy plus z okazji Dnia Kobiet obiad. Napchaliśmy się jak bąki.
Bawiliśmy się świetnie, a najbardziej chyba Norbercik. Siedział pierwszy raz jak królewicz w specjalnym dla takich maluchów krzesełku, piszczał wydawał z siebie gardłowe dźwięki.
Śmialiśmy się do rozpuku ;)

Sielanka się skończyła kiedy to w gwarnej sali Norbercik postanowił w trakcie jedzenia, strzelić kupalę, stękając głośne YYYYYYyyyy uciszając siedzących obok :D
Żeby kreatywności było mało restauracja nie przygotowana na przewijanie bąbli, musieliśmy sprawy kosmetyczne załatwić na toaletowej podłodze, dobrze, że miałam ze sobą podkłady, dzięki którym synuś nie leżał bezpośrednio na niej.

Po obiedzie wybraliśmy się na pobliski plac zabaw, huśtawka i równoważnia wciąż zdobywały serce urwisa ;)
Po powrocie do domu i ułożeniu bąbla spać, zakończyliśmy ten wspaniały dzień lampką wina. ;)


Niedziela pełna wrażeń


Kolejny piękny słoneczny dzień. 
Po obiedzie przygotowanym przez mego męża wybraliśmy się do Mini ZOO. Ubolewamy, że już nie ma tak wielu gatunków jak na planie poniżej, mimo ograniczonej liczby zwierząt można spędzić miło czas z rodziną.
Jest park linowy, mini siłownia, plac zabaw w kształcie łodzi oraz domowe zwierzątka :)
 

Niedźwiedzi, żubra, osła i wiele wiele innych niestety obecnie brak :(







Ta mordka tak bardzo przykuła moją uwagę, że nie potrafiłam od niej oczu oderwać taka była słodka ;)





Tak się bawiliśmy ;)
Tak statek wyglądał w całości 






kosi kosi też było ;)



A po dawce wrażeń zakupiliśmy motorek i w drogę na spacerek ;)






Chciałabym jeszcze więcej takich cudnych dni... ;)






sobota, 8 marca 2014

Pierwszy autorski kocyk

Bawełniany kocyk, wypełniony włókniną/ owatą o grubości 1,5 cm.
Bohater Sid namalowany jest na jasnożółtym materiale niezmywalnymi farbkami do tkanin  ;)

Kocyk o wymiarach 65cm x 98cm




piątek, 7 marca 2014

No i są obiecane ale spóźnione ;P













A na koniec pokażę Wam przyszły projekt kocyka




 Materiał jest żółty jak na wcześniejszym zdjęciu, nie mam pojęcia czemu aparat w telefonie tak wariuje...

środa, 5 marca 2014

Podusie...

Niestety dałam radę tylko jedną zakończyć na 100 %
Postaram się jutro dokończyć resztę ;)








Takie projekty przedstawiam Wam i najprawdopodobniej już dziś 
staną się słodkimi podusiami 40 x 40 cm




                    Podobają Wam się? Kto chętny na udomowienie którejś z nich?

                                   Na efekt końcowy poczekajcie do wieczora ;)

A na koniec pokażę Wam mój new image ;)


PRZED


PO


poniedziałek, 3 marca 2014

niedziela, 2 marca 2014

Rodzinny weekend ;)

Dzisiejsze popołudnie przebiegło w tak sympatycznej rodzinnej atmosferze, że zapragnęłam się z Wami nim podzielić ;)

To dziś był tym dniem pierwszego szaleństwa Norberta na placu zabaw.
Od kilku tygodni powtarzałam, że muszę małego wziąć do centrum spotkań jego rówieśników i zobaczyć czy w ogóle będzie uradowany taką odskocznią od codziennych rytuałów.

I nie pomyliłam się ;) Był zachwycony! ;)

Pojechaliśmy do pobliskiego miasta na Mszę Św., była przepiękna pogoda, dlatego też zaproponowałam spacer po nim. Norbert był tak zainteresowany przejeżdżającymi obok samochodami, motorami, spacerującymi psami i gołębiami... Tak ochoczo się rozglądał na prawo i lewo chłonąc każdy kawałek otaczającej go przyrody. Wiedziałam, że sprawiliśmy mu tym wielką frajdę, bo ile można oglądać pola, zalew, łabędzie i kaczki, dlatego taki spacer po mieście był świetną odskocznią od codzienności :)

W końcu dotarliśmy do miejsca przeznaczenia. Na skwerku przykrytym piaskiem i otoczony drewnianym płotkiem znajdowały się cudne huśtawki, konik na sprężynie, małpi gaj ze ślizgawką, piaskownica bez piasku, kołowrotek i równoważnia do zabawy.

NA KONIKU ( zaciekawienie i fascynacja)


NA HUŚTAWCE (zestresowany)



NA ŚLIZGAWCE (śmiechy, chichy:))


NA RÓWNOWAŻNI (nie mamy bo nie miał nam kto zrobić zdjęcie), 
ale najbardziej mu się podobało.
Tata z jednej strony a my z drugiej, gdy szybował w górę śmiał się w głos.

TAAAKA RADOŚĆ BYŁA :)

A Wam jak minął weekend?